Będzie coraz gorzej?
Skuteczne wejście na rynek pracy jest celem znacznej większości osób, które zakończyły naukę.
Dla wielu absolwentów poszukiwanie zatrudnienia jest równoznaczne ze zdobywaniem pierwszych doświadczeń na rynku pracy. Zasady jego funkcjonowania nierzadko są mu zupełnie obce, a wiedza wyniesiona ze szkoły okazuje się w tym momencie niewystarczająca. Natężenie bezrobocia wśród tych, którzy dopiero co opuścili mury uczelni, jest bardzo wysokie - nawet 4-krotnie wyższe niż przeciętny poziom bezrobocia w naszym kraju.
Praca, której nie ma
Obecnie podkreśla się, że niezwykle istotna jest aktywność absolwentów w poszukiwaniu pracy, elastyczność wobec stawianych wymagań, mobilność zawodowa i przestrzenna. Z drugiej strony absolwenci, poszukujący pierwszego zatrudnienia, natrafiają na szereg barier. Jako główne przyczyny tych trudności specjaliści wskazują m.in. brak wiedzy i umiejętności poruszania się młodych ludzi po rynku pracy, wysokie wymagania, stawiane przez pracodawców, jaki i trudną globalną sytuację ekonomiczną.
Teoria bez praktyki
Sami absolwenci szkół wyższych raczej pozytywnie oceniają wiedzę zdobytą na uczelni, bardziej sceptycznie podchodzą natomiast do swoich umiejętności praktycznych. Zdają sobie oni świetnie sprawę, iż w obecnej rzeczywistości nie mniej ważna niż wiedza i kwalifikacje zawodowe jest umiejętność poruszania się po rynku pracy. Niestety absolwenci są także zgodni, że szkoła w zasadzie do tego nie przygotowuje (tak twierdzi 60% badanych).
Poszukiwanie pierwszego zatrudnienia w znacznej mierze utrudnia absolwentom brak ofert pracy w zawodzie wyuczonym (na co narzeka nawet co czwarty absolwent, który został zatrudniony w ciągu trzech miesięcy od momentu uzyskania dyplomu). Dlatego też kolejnym krokiem musi być przejście od kształcenia w wąskich specjalizacjach do kształcenia szerokoprofilowego, ułatwiającego zmianę zawodu.
Zbyt wymagający pracodawcy?
Ci, którzy znaleźli zatrudnienie, zwracają uwagę na problemy związane z kontaktami z pracodawcami. Co dziesiąty absolwent jest przekonany, że stawiają oni zbyt wysokie wymagania. Niezależnie jednak od tych wymagań pracodawcy często odrzucają oferty zgłaszających się do nich absolwentów. Z częstymi odmowami spotkało się prawie 15% tych, którzy znaleźli pracę. Brak doświadczenia zawodowego absolwentów nierozerwalnie kojarzy się z ich młodym wiekiem, co dla pracodawców może być atutem, ponieważ nowego pracownika łatwo ukształtować zgodnie z oczekiwaniami. Niestety jednak w większości przypadków brak doświadczenia w zawodzie niezmiernie utrudnia znalezienie dziś pracy.
Zaraz po studiach
Specjaliści są zgodni - bardzo ważne jest, aby absolwenci mieli możliwość podjęcia pracy bezpośrednio po ukończeniu szkoły, gdyż doświadczenia z tego okresu decydują niekiedy o dalszych postawach zawodowych. Pierwsza praca jest dla młodego człowieka weryfikacją własnych wyobrażeń o wynagrodzeniach, pracodawcach, sprawdzianem przydatności zdobytych kwalifikacji i umiejętności na rynku pracy. To właśnie w okresie jej wykonywania następuje konfrontacja przydatności zdobytej wiedzy i umiejętności z wymaganiami i oczekiwaniami pracodawców.
Kryzys?
Jednak w obecnych warunkach społeczno-ekonomicznych zdolność gospodarki do wchłonięcia dość licznych grup absolwentów kolejnych roczników jest wciąż mocno ograniczona. Corocznie wyższe uczelnie wypuszczają na rynek ponad 260 tys. absolwentów (przed 10 laty 56 tys.). Młodość i dynamizm przestały wystarczać obecnie poszukuje się pracowników o najwyższych kwalifikacjach - nie tylko fachowych, ale także osobowościowych: ludzi komunikatywnych i otwartych, dobrze wychowanych, umiejących pracować w zespole, dobrych organizatorów własnej i cudzej pracy itp. ("prosto po studiach, z pięcioletnim doświadczeniem i ponadczasową mądrością życiową"). Poza tym należy pamiętać, że firmy ograniczają zatrudnienie, zwalniają pracowników, ponadto podkreślają, że oferta edukacyjna uczelni nie odpowiada ich potrzebom, np. specjaliści ds. marketingu są u nas kształceni o jedną generację za późno w stosunku do wymagań rynku pracy.
Będzie jeszcze gorzej?
Prawie 20 tys. ubiegłorocznych absolwentów wyższych uczelni nie znalazło pracy do końca roku (o 25% więcej niż rok wcześniej). Co ósmy spośród 153 tys. bezrobotnych, którzy ukończyli naukę w 2001 r., posiadał dyplom ukończenia studiów. Bezrobotni magistrowie są zarówno w małych miastach, jak i w wielkich aglomeracjach. Nie ma pracy dla absolwentów archeologii, biologii, chemii, historii, fizyki, a nawet prawa, socjologii i ekonomii. Poszukiwani są natomiast sprzedawcy, szwaczki, magazynierzy, przedstawiciele handlowi. Magistrowie coraz częściej rezygnują z aspiracji i biorą taką pracę, jaka jest. Bywa nawet tak (o zgrozo!), że ukrywają fakt posiadania dyplomu i zatrudniają się np. w supermarketach jako tzw. podłogowi, kasjerzy czy magazynierzy. A specjaliści ostrzegają: będzie jeszcze gorzej.
Ela Oleksy, Magda Sorbian